Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2016

Alek Rogoziński "Ukochany z Piekła Rodem"

Do czego może doprowadzić miłość pomiędzy pisarką w średnim wieku a młodym fotografem o urodzie Adonisa?  "Joanna Szmidt sprzedała ponad pięćdziesiąt milionów egzemplarzy książek na całym świecie i zdobyła dwadzieścia prestiżowych nagród literackich. A pana jedynym osiągnięciem jest regularne zamienianie tlenu w dwutlenek węgla". Takie i podobne teksty można przeczytać w najnowszej książce Alka Rogozińskiego "Ukochany z Piekła Rodem"

Joanna Szmidt, najpopularniejsza polska pisarka romansów, nie potrafi pogodzić się z upływającym czasem i z własnymi, czterdziestymi urodzinami. Podczas wakacji w Zakopanem poznaje młodszego, przystojnego fotografa z którym nawiązuje płomienny romans. Rozkwitający związek zostaje brutalnie przerwany przez śmierć chłopaka, którego ktoś zwyczajnie zamordował. Joanna postanawia poprowadzić własne śledztwo, przy pomocy swojej przyjaciółki i zarazem agentki Betty.

"Ukochany z piekła rodem" to powieść kryminalna, w której czytelnik znający i lubiący prozę Joanny Chmielewskiej z pewnością powinien się odnaleźć. Otóż perypetie Joanny to pełna dowcipu, zdrowego humoru i łagodnej ironii, zabawna historia amatorskiego śledztwa, okraszona dowcipnym i lekkim językiem, nieoczekiwanymi zwrotami akcji i zaskakującym zakończeniem. I bardzo łatwo odnaleźć na kartach tej książki odniesienia do powieści naszej polskiej królowej kryminału, w tym między innymi do książki "Wszystko czerwone" czy chociażby "Wszyscy jesteśmy podejrzani". Inspiracja twórczością i stylem Joanny Chmielewskiej wyszła Alkowi Rogozińskiemu na dobre, bowiem od początku tej lektury zostałam dosłownie wciągnięta w wir wydarzeń, pełnych groteski i czarnego humoru.

W powieści występuje cała plejada zabawnych i niecodziennych bohaterów, których nieco przerysowane kreacje, skupiają uwagę czytelnika. I co ciekawe, wszystkie wymyślone przez autora postacie mają swoje odzwierciedlenia w rzeczywistości. Podczas lektury książki często zastanawiałam się kim jest powieściowa Klaudia Hutniak, czyli nieco przebrzmiała diwa polskiej piosenki czy chociażby Zofia, dziennikarka pisma "Blask", która już dawno powinna odejść na zasłużoną emeryturę. Autorowi udało się stworzyć dynamicznych bohaterów, a geneza powstania ich kreacji jeszcze bardziej wzmacnia efekt tajemniczości. Odkrywanie, kto ze świata polskiego show-biznesu kryje się pod konkretnym pseudonimem, okazało się dla mnie świetną zabawą.

Muszę również zwrócić uwagę na samo wydanie książki z przykuwającą okładką kobiety w czerwieni z widoczną siekierą. Dobra jakość papieru i skrzydełka pozwalają na komfortowe czytanie tego dowcipnego kryminału. Zamieszczenie na samym początku wykazu postaci, w takiej kolejności, w jakiej pojawiają się w książce to bardzo trafiony zabieg, dzięki któremu nie ma możliwości pogubienia się przez czytelnika w fabule.

Macie gorszy dzień? Wszystko Was irytuje i najchętniej schowalibyście się gdzieś, gdzie nikt Was nie znajdzie, aby nie podnosić sobie i innym ciśnienia? Cenicie sobie kryminały Joanny Chmielewskiej, na których wychowały się pokolenia Polaków? Jeśli chociaż na jedno z moich pytań odpowiedzieliście twierdząco, mam dla Was propozycję - koniecznie przeczytajcie powieść kryminalną Alka Rogozińskiego. Powieść dzięki której na Waszej twarzy zagości promienny uśmiech. Przy tej książce bowiem dobra zabawa jest gwarantowana!

"Ukochany z piekła rodem" to książka przy której często się śmiałam. Zabawne dialogi, komiczne sytuacje i wartka akcja pozwoliły mi przeczytać tę powieść w jeden wieczór. Alek Rogoziński stworzył dzieło, podczas którego można spokojnie odetchnąć, zrelaksować się i po prostu dobrze poczuć. To niezobowiązująca lektura, jaką polecam wszystkim ponurakom. A ja już nie mogę się doczekać kolejnej części tego cyklu, czyli planowanej na jesień książki pt. "Morderstwo na Korfu".

Alek Rogoziński to z wykształcenia filolog, a z zawodu dziennikarz. Swoją karierę rozpoczynał w połowie lat 90. ubiegłego wieku w Rozgłośni Harcerskiej, pracował także m. in. w Radiu Plus i Radiu Kolor. Od 2007 r. natomiast zasila redakcję magazynu Party, jego osoba często gości w takich programach jak "Na Tapecie" czy "Magiel towarzyski". Kocha muzykę Madonny i podróże, jego pasją są kryminały. Wielkim marzeniem autora jest podróż dookoła świata i zamieszkanie na jednej z wysp Morza Śródziemnego.


piątek, 1 stycznia 2016

Nie do końca kulturalne podsumowanie 2015 roku

Dziś piątek, pierwszy dzień 2016 roku, więc zgodnie z tradycją, jaka obowiązuje w polskich mediach, powinnam zrobić podsumowanie roku minionego. I tak oto przedstawiam Państwu moich faworytów w dziedzinach: film, muzyka, książka, impreza / wydarzenie kulturalne i gówno roku. Jak Państwo widzą, nie będzie zbyt grzecznie, ale za to będzie do bólu szczerze.

FILM 2015

3. Mały Książę
To ekranizacja książki autorstwa Antoine De Saint-Exupery. Niezwykle rzadko zdarza się, by ekranizacja filmowa była równie dobra jak książka, jednak tak właśnie było w tym przypadku. Jest to opowieść inteligentna, pomysłowa, z ważnym przesłaniem i diabelnie poruszająca. Od lat zachwyca nie tylko dzieci ale i dorosłych. To nie tylko jeden z najlepszych filmów 2015 roku, ale także jeden z najlepszych filmów animowanych ostatnich lat.

2. Gwiezdne Wojny "Przebudzenie Mocy"
Przyznam szczerze - nie rozumiem fenomenu fabuły Gwiezdnych Wojen, tak jak i nie rozumiem fenomenu fabuły James'a Bonda. Jednak myślę, że zlinczowali by mnie panowie, gdybym nie umieściła tego filmu na swojej liście. Trzeba jednak przyznać, że pod względem technicznym film przedstawia najwyższy poziom.

1. OSCAR DLA "IDY"
To był historyczny moment. Paweł Pawlikowski, reżyser "IDY", z rąk hollywoodzkich gwiazd odebrał Oscara w kategorii "Najlepszy Film Nieanglojęzyczny". Film przedstawia w sposób prawdziwy, że nie tylko Niemcy byli katami Żydów, ale i wśród nas - Polaków, znajdowali się antysemici. Niemniej jednak, moim zdaniem, nie uwłacza on polskości, jak twierdzą niektórzy.


MUZYKA 2015

3. Sound'n'Grace
To polski chór, wykonujący muzykę gospel, soul, r&b i funk. Zespół składa się z 33 osób. Istnieje od 2005 roku, jednak zostali odkryciem roku 2015, po występie w pewnym telewizyjnym show. W czerwcu 2015, wraz z producentem muzycznym - Tabb'em wydali płytę "ATOM", za którą otrzymali platynę. Chór znany jest z przebojów: "Na pewno", "Możesz Wszystko" czy "Dach".

2. ADELE "25"
To trzeci album studyjny piosenkarki. Jak mówi sama artystka: "Moja poprzednia płyta dotyczyła rozpadu, zaś gdybym miała nazwać ten album, byłaby to płyta o pogodzeniu się. Pogodzeniu się z samą sobą. Pogodzeniem się ze stratą czasu. Pogodzeniem się ze wszystkim, co zrobiłam i czego nie zrobiłam". Nic dodać, nic ująć. 

1. URSZULA "BIAŁA DROGA LIVE" WOODSTOCK FESTIVAL POLAND 2015

Z góry przepraszam wszystkich fanów ADELE, ale niestety, jestem stała w uczuciach i jak tylko Urszula coś wydaje, to jest to dla mnie dużo ważniejsze, niż cokolwiek innego. A jeszcze jeśli jest to krążek charytatywny, to już całkiem mi nogi miękną. Sorry, tak już mam, mam nadzieję, że mi wybaczycie. W ręku mam zapis tegorocznego koncertu, który odbył się podczas Przystanku Woodstock. Wydawnictwo składa się z płyty CD i DVD, na których znajdziemy pełne zapisy koncertu, materiały zza kulis oraz piosenki wykonane na bis. Dla mnie ma ogromne znaczenie też to, że pełen dochód ze sprzedaży albumu przeznaczony będzie na działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a jak wiecie, teraz zbieramy na diagnostykę, pediatrię, kardiochirurgię i onkologię oraz godną opiekę geriatryczną.




















KSIĄŻKA 2015

3. Dorota Gąsiorowska "Obietnica Łucji" i "Marzenie Łucji"
O obydwóch książkach pisałam TUTAJ

2. Jojo Moyes "Razem będzie lepiej"
Na recenzję zapraszam TUTAJ

1. Ewa Drzyzga "Jak ja to robię"

Nigdy nie sądziłam, że tak wysoko ocenię książkę z półki "celebryckie". Jednakże stało się tak, gdyż Ewa Drzyzga nie jest typową celebrytką, myśli i to ją odróżnia od innych. Nie sprzedała swojego prywatnego życia do mediów, ale z książki tej możemy dowiedzieć się o jej karierze, którą musi godzić z obowiązkami matki i żony. Pokazuje nam również, jak ważny jest każdy człowiek, ile może nam dać to, że traktujemy ludzi indywidualnie. Zdecydowanie mój tegoroczny faworyt.





















IMPREZA MUZYCZNA 2015

3. Festiwal Energii w Jaworznie

Po raz 7 odbył się w 2015 roku Festiwal Energii w Jaworznie, niestety po raz pierwszy napotkaliśmy sporo problemów by się tam dostać. Począwszy od samej akredytacji, której nie chciano nam przyznać, argumentując, że przecież możemy sobie kupić bilety, a skończywszy na traktowaniu dziennikarzy i fotografów przez organizatorów imprezy. Fakt, bilety były tanie, ale dlaczego mamy je kupować, skoro idziemy tam do pracy a nie by się bawi? Całość wynagrodził nam fajny występ zespołu PECTUS i Luxtorpeda. 

2. 90'Festival w Bielsko - Białej

Długo zastanawiałam się, czy nie należy im się miejsce pierwsze, jednak uznałam, że jest mały minusik. A mianowicie zalany aparat, bo organizator nie przewidział, że może padać deszcz. Niemniej jednak z niecierpliwością czekam na tegoroczną edycję, tym bardziej, że nieoficjalnie wiadomo, że wśród zaproszonych gości jest zespół No Merci oraz wiele innych gwiazd muzyki lat 90-tych.

1. ENERGYLANDIA w Zatorze

"80 i 90 superstars festival", "Disco Polo festival", "Giganci Sceny RMF" to tylko niektóre z wielu koncertów, jakie w tym roku zaproponowała nam ENERGYLANDIA w Zatorze. I muszę przyznać, że na każdym z nich było niesamowicie pod każdym względem. Tyle gwiazd muzyki polskiej i światowej w jednym miejscu, a przy tym rewelacyjna zabawa na karuzelach i innych atrakcjach będących w Energylandii, sprawiło, że wraz ze współprowadzącymi tego bloga uznaliśmy, że zasługują na miano najlepszego miejsca na imprezę w Polsce Południowej. Liczę na to, że i w tym roku będziemy mogli dla Państwa relacjonować wydarzenia stamtąd.













Niestety w tym roku postanowiłam też przyznać tytuł SHIT ROKU 2015. Powiem krótko, gdyż nie chcę się denerwować. Uważam, że mieszanie polityki do kultury, nakładanie cenzury na teatry czy nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, mieszając w media politykę, jest zwykłym gównem!

piątek, 30 października 2015

"Marzenie Łucji". Inspiracja, tajemnica i niebagatelność w jednej książce

Godzina 2 w nocy czasem może być idealną porą na czytanie książki, bez względu na stan zdrowia. Zwłaszcza, jeśli jest to niesamowicie wciągająca "Marzenie Łucji" Doroty Gąsiorowskiej. Już sam tytuł sugeruje potencjalnemu czytelnikowi, że książka będzie pełna tajemnic a z każdą kolejną kartą odkrywamy, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Książka jest kontynuacją historii "Obietnica Łucji".  

Książka składa się z 495 stron, jednak historia Łucji, Ani i Tomasza wciąga tak mocno, że czyta się to z niekłamaną przyjemnością. Czuć tam mnóstwo ciepła, jednak wszystko to podszyte jest intrygą i kłamstwem. Główna bohaterka - Łucja, jest nauczycielką historii w Różanym Gaju, wiosce, do której uciekła od niechcianej przeszłości i wspomnień. Tam poznała Anię, dwunastolatkę, która życiowym doświadczeniem może obdzielić niejednego dorosłego, oraz jej ojca Tomasza - pianistę. Wraz z nimi próbuje stworzyć rodzinę, jednak na drodze do pełni szczęścia staje jej własna przeszłość, muzyka i ... kobieta. 

Oczami wyobraźni zobaczyć możemy, jak rodzi się niesamowita więź pomiędzy dorosłą kobietą a nastolatką. Ponadto doskonale pokazane jest jak mocny wpływ na nasze dorosłe życie mają wartości, które poznajemy w dzieciństwie, do czego potrzebna jest miłość do samego siebie i akceptacja własnej przeszłości. Jak bardzo potrzebne jest zaufanie by zbudować szczęśliwy związek oraz jak szybko wszystko można stracić przez brak wiary w drugą osobę. Książka ta ma wiele tak bardzo wzruszających wątków, jak i zaskakujących zwrotów akcji. Czytelnik na pewno nie będzie się nudził. Mały minusik jedynie za to, że autorka za bardzo opisuje nam historie postaci drugoplanowych, które zostały już przedstawione w pierwszej części. Jednak jest to zabieg całkiem zrozumiały, gdyż przypuszczam, że autorka założyła, że nie każdy przeczytał "Obietnicę Łucji". 

Oprócz ciekawej fabuły, fajnych dialogów, zmuszających do myślenia i wzruszających scen jest jednak jedna rzecz, która mnie niemiło zaskoczyła, jednak dotyczy to edycji a nie samej treści książki. Otóż mnie uczono całe życie, że zaimki określające adresata: "Pani", "Cię", "Ciebie" itd zawsze piszemy z dużej litery, jednak tu te wszystkie wyrazy napisane są z małej. Jest to drobnostka nie mająca większego znaczenia na moją opinię o książce, którą zdecydowanie polecam. Przyjaciele moi, już wiecie, co dostaniecie na Mikołaja ;)

Wydawnictwo: ZNAK www.znak.com.pl
data premiery: 26.08.2015

sobota, 30 maja 2015

Jojo Moyes "Razem będzie lepiej" - recenzja książki

"Cholera, przez tę książkę spóźnię się do pracy" - to częsta myśl, którą miałam czytając Jojo Moyes "Razem będzie lepiej". Autorka w sposób wnikliwy porusza tematy tak banalne jak miłość i dobro, oraz tak nieprzeciętne jak tolerancja czy finanse. Książkę otwiera historia Eda Nichollsa, którego życie zamienia się w koszmar na skutek braku asertywności. Problemem jest - jak w wielu przypadkach - kobieta. Tym razem chodzi o kogoś z przeszłości, kto odnalazł Eda po latach i próbuje z nim się związać. Nicholls nie podejrzewa nawet, że chodzi jedynie o wyłudzenie od niego informacji dotyczących wprowadzenia produktu jego firmy na giełdę. Informacji bardzo kosztownych, których ujawnienie grozi mu więzienie. Gdy sprawa wychodzi na jaw Ed nie jest w stanie spojrzeć bliskim w oczy. Nie może nawet popatrzeć w lustro.

Jego dylematy wydawałyby się śmieszne Jess Thomson, która pracując na 2 etaty, wychowując córkę oraz pasierba z pierwszego małżeństwa swojego byłego męża, ledwie wiąże koniec z końcem. Mimo wszystko, jak mantrę powtarza "Damy sobie radę!". Jednak i ona przeżywa załamanie gdy okazuje się, że jej były mąż uwił sobie nowe gniazdko z bogatą kobietą a jej dzieci traktuje jak "zło konieczne". Prawda wychodzi na jaw gdy mała Tanzie ma szansę na otrzymanie stypendium, które pozwoliłoby pokryć czesne w jej wymarzonej szkole. Wystarczy tylko, że wygra olimpiadę matematyczną organizowaną na drugim końcu kraju. No właśnie, to słowo: TYLKO. Każda matka wpakowałaby dziecko w samolot by nie jechało kilku dni w żółwim tempie (inaczej odzywała się choroba lokomocyjna Tanzie). Jess nie mogła sobie na to pozwolić, więc wyruszyła z dziećmi w podróż samochodem bez polisy, z zepsutym reflektorem. Gdy zatrzymuje ich policja na miejscu przypadkiem pojawia się Ed Nichols.

Nie, nie będę zdradzała zakończenia. Nie powiem nawet, czy trudny z charakteru Ed i uparta i dumna Jess nawiązali nić porozumienia. Bo czy z takiej mieszanki może wyniknąć coś dobrego?

Powiem Wam jedynie, że przy tej książce wiele razy się popłakałam, jeszcze częściej się śmiałam. Zdecydowanie polecam ją osobom o pesymistycznym nastawieniu do życia. Zobaczą, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być ... gorzej. I że wszystko ma swój początek i koniec. Zastanawiałam się również, czy Wy zdołalibyście do takich poświęceń dla swoich pociech? Czy uznalibyście, że "się nie da"? 

Wydawnictwo: ZNAK (www.znak.com.pl)
data premiery: 08.04.2015rok




piątek, 1 maja 2015

A.S.A Harrison "W cieniu"

Czytał ktoś z Was akta zbrodni? A może oglądaliście jakiś dokument kryminalny? Nie? To przeczytajcie książkę "W Cieniu" A.S.A Harrison. Sięgając po to czułam, że dostałam zaproszenie do uczestnictwa w wyjątkowym projekcie. Na to wskazywał napis z okładki: Nagroda "Guardiana" dla najlepszego thrillera. Jodi i Todd poznajemy jako przykładne małżeństwo. Codzienna wspólna kolacja, rozmowy przy lampce wina, prezenty. Na pierwszy rzut oka sielanka. Jednak to tylko pozory. 

Jodi jest psychoterapeutką, zakochaną w swoim mężu do tego stopnia, że przymyka oko na każdy z jego ekscesów miłosnych. Bo wie, że i tak wróci. W końcu jest idealną gospodynią domową, Jej idealnie poukładane życie zmienia się diametralnie gdy Todd zostawia ją dla dużo młodszej kobiety, z którą będzie miał dziecko. Według niej najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie idealnie zaplanowane morderstwo, zanim mąż zdąży zmienić testament. Zanim ona straci wszystko, co ma.

Książka "W cieniu" idealnie pokazuje od strony psychologicznej każdy etap rozpadu małżeństwa. Od chłodu jednego z partnerów, co doprowadza do zdrady, poprzez tajemnice aż do morderstwa z zimną krwią. Niestety ma dwie wady. Sama fabuła zapowiadała się niezwykle ciekawie, jednak opisywanie portretów psychologicznych Jodi i jej pacjentów, Todda i jego młodszej kochanki na łamach przeszło 90 stron stało się niezwykle nudne. Akcja zaczyna się dopiero w momencie, gdy Jodi dowiaduje się o zamiarach Todda. Jest jeszcze jedna wada, ale podejrzewam, że tu maczał palce tłumacz lub edytor. Otóż w książce jest wiele zdań kompletnie nieskładnych, np: "W ten sposób chciała mu zrekompensować wady ojca, zatrudnianego do robót publicznych, który pił".

Wydawnictwo: Znak (www.znak.com.pl)
data premiery: 12.01.2015rok




poniedziałek, 16 marca 2015

"Obietnica Łucji" Doroty Gąsiorowskiej

Godzina 3:20 w nocy czasem może być idealną porą na czytanie książki. Zwłaszcza, jeśli jest to niesamowicie wciągająca "Obietnica Łucji" Doroty Gąsiorowskiej. Już sam tytuł sugeruje potencjalnemu czytelnikowi, że książka będzie pełna tajemnic a z każdą kolejną kartą odkrywamy, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. 

Książka składa się z 425 stron, jednak historia Łucji, Ani i Tomasza wciąga tak mocno, że czyta się to z niekłamaną przyjemnością. Czuć tam mnóstwo ciepła, pomimo, że większość historii rozgrywa się zimą. Główną bohaterkę - Łucję poznajemy, gdy stoi na życiowym rozdrożu: "Przez moment czuła się jak wyschnięta roślinka, pozbawiona żyznej gleby i potrzebnej do życia wody. Tak naprawdę tej żyznej gleby nigdy nie miała. Wyrosła na ugorze. Dlatego przez całe życie musiała zmagać się z wszelkimi podmuchami wiatru". Łucja pochodzi z małej wsi Strumiany, ale po śmierci matki uciekła z rodzinnego domu do Wrocławia. Tam, pomimo wykształcenia pedagogicznego, otworzyła biuro turystyczne, wyszła za mąż, jednak do szczęścia cały czas jej czegoś brakowało. Z czasem wymarzona praca przestała ją cieszyć a małżeństwo stało się pustą rutyną. W jednej chwili Łucja postanowiła zmienić swoje życie. Wróciła do wyuczonego zawodu, zamieszkała w Różanym Gaju, gdzie poznała Anię. W swojej uczennicy widziała własne cechy, wspomnienia z dzieciństwa, o którym tak bardzo starała się zapomnieć. Los sprawił, że Łucja zaprzyjaźniła się z Anią i jej matką Ewą, która przed śmiercią poprosiła ją o złożenie bardzo ważnej obietnicy. Zobowiązanie to miało wpływ na całe dalsze życie bohaterki oraz pomogło jej pogodzić się z przeszłością.

Oczami wyobraźni zobaczyć możemy, jak rodzi się niesamowita przyjaźń pomiędzy dorosłą kobietą a nastolatką. Obydwie bardzo doświadczone przez los, znalazły wspólną więź, która pozwoliła im przetrwać kolejne ciężkie chwile. Ponadto doskonale pokazane jest jak mocny wpływ na nasze dorosłe życie mają wartości, które poznajemy w dzieciństwie, do czego potrzebna jest miłość do samego siebie i akceptacja własnej przeszłości. Historia miłości pomiędzy Łucją a Tomaszem również pokazuje nam to, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że nie warto tracić nadziei, nawet, jeśli sytuacja wydaje nam się okropna. 

Oprócz ciekawej fabuły, fajnych dialogów, zmuszających do myślenia i wzruszających scen jest jeszcze jedna rzecz, która mnie ujęła. Przyznam się, że nigdy nie lubiłam czytać opisów przyrody. Najzwyczajniej w świecie mnie nudziły. Tu jednak krajobrazy są opisywane w sposób zapierający dech w piersiach: "Las wyglądał nieziemsko. Białe drobinki śniegu iskrzyły różowawym blaskiem, kąpiąc się w promieniach zachodzącego słońca. Jego różowa kula nadal była widoczna na horyzoncie, a malinowe promienie malowały wierzchołki powyższych świerków i modrzewi na piękny kolor miłości". 

Autorką powieści jest Dorota Gąsiorowska, mieszkanka podkrakowskiej wsi, która "Obietnicą Łucji" zadebiutowała na rynku pisarskim. Mamy jednak nadzieję, że twórczyni na tej jednej książce nie poprzestanie, ale o tym dowiemy się z wywiadu, który już za kilka dni będzie można przeczytać na łamach Zatoki.



Wydawnictwo: Znak (www.znak.com.pl)
Data premiery: 04.03.2015 rok

środa, 18 lutego 2015

"Bóg Nigdy Nie Mruga". Trylogia nie tylko dla wierzących w Boga

"Nikt z nas nie radzi sobie ze wszystkim, a przynajmniej nie ze wszystkim radzi sobie idealnie". To cytat pochodzący z książki "Bóg Zawsze Znajdzie Ci Pracę" trzeciej części trylogii "Bóg Nigdy Nie Mruga" autorstwa Reginy Brett. W każdej części autorka udziela pięćdziesięciu lekcji jak sobie radzić na życiowych zakrętach. Pierwsza część serii, książka "Bóg Nigdy Nie Mruga" od 2013 roku utrzymuje się w pierwszej dziesiątce na światowych listach bestsellerów.

Regina Brett swoją karierę zawodową zaczynała od pracy w pogotowiu, w zakładzie pogrzebowym oraz wszelkich innych prac, które pozwoliły jej na podstawowe utrzymanie siebie i swojej córki. Jednak nigdy nie straciła wiary, że dostanie tę wymarzoną pracę. Dziś jest znaną felietonistką, a jej artykuły, które sama nazywa "lekcjami" zyskały popularność na całym świecie. Autorka pokazuje nam również jak wiele w naszym życiu mogą zdziałać przyjaciele oraz to, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Nawet ciężką chorobę przekuła w coś dobrego, bez czego dziś byłaby zupełnie innym człowiekiem. Jak sama mówi, teksty jej felietonów przyklejano w rogach monitorów komputerowych, na lodówkach, wysyłano e-mailem czy powielano i rozklejano na ulicach. 

W drugiej części trylogii, zatytułowanej "Jesteś Cudem" autorka pokazuje nam, że nasze szczęście w dużej mierze zależy od nas samych. Od decyzji, które podejmujemy, od wyborów, których dokonujemy. Jak sama zauważa "każda próba zmiany na lepsze świata wokół siebie, sprawia, że dokonujemy cudów, które osiągalne są przez każdego z nas". Zaznacza przy tym, że każdy człowiek dostaje swój "strój skrojony na miarę" w postaci wszystkiego, co składa się na nasze życie: szczęścia, radości, smutków, problemów, chorób, przyjaciół, pracy itp. Zbiór ten ma za zadanie obudzić w czytelniku natchnienie, nadzieję, że nawet w najgorszych sytuacjach można znaleźć coś pięknego.

Ostatnia część serii, książka "Bóg zawsze znajdzie Ci pracę" dotyczy głównie naszych wyborów zawodowych oraz ścieżek, którymi zmierzamy do dobrobytu. Przekonuje nas, że "Najczęściej jedyną osobą, która stoi Ci na drodze, jesteś Ty sam". Nie czaruje nas pięknymi słowami, że po przeczytaniu tej książki wszystko zmieni się samo, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale inspiruje do działania, pokazuje, że nawet w najgorszych sytuacjach nie warto tracić nadziei. Książka skierowana jest zarówno do osób bezrobotnych lub tych, którzy wykonują zajęcia poniżej swoich kwalifikacji jak i tych, którzy osiągnęli sukces zawodowy, ale przestali kochać to, co robią lub mają problem z dalszym rozwojem. Warto nadmienić, że autorka rozpoczyna książkę od wyznania, że przez wiele lat przeżywała załamanie swojej wiary w Boga.

"Bóg Nigdy Nie Mruga"

Wydawnictwo Insignis
Data premiery: 07.11.2012 rok













"Jesteś Cudem"

Wydawnictwo Insignis
Data premiery: 06.11.2013 rok











"Bóg Zawsze Znajdzie Ci Pracę"

Wydawnictwo Insignis
Data premiery: 05.11.2014 rok










czwartek, 18 września 2014

"Prawdziwy Polak nawet w wężu rozpozna geja". Recenzja książki Karoliny Korwin-Piotrowskiej "Ćwiartka Raz"

Polowałam, polowałam i maaaam! Jakaż była moja radość, gdy w moim mieście (jak zwykle z opóźnieniem) pojawiła się książka "Ćwiartka Raz" Karoliny Korwin-Piotrowskiej. Nie wiedząc kompletnie nic o tej pozycji, oprócz tego, że napisała ją moja ulubiona dziennikarka show-biznesowa (a co! Jetem Polką i lubię ploteczki o celebrytach!) sięgnęłam po nią z pewnymi obawami. Sądząc po tytule, który, jak większości Polaków, kojarzył się z małą butelką pełną znanego nam trunku, obawiałam się, że przeczytam, iż jesteśmy narodem alkoholików, wyłaniających się z klatek schodowych o 6 rano w celu uzupełnienia braków promili we krwi. Uff, jak ja uwielbiam takie pomyłki. Otóż przypomniałam sobie, że dwadzieścia pięć lat temu odbyły się pierwsze, częściowo wolne wybory parlamentarne w Polsce po 1945 roku.  "Dwadzieścia pięć lat temu stało się coś kosmicznie fajnego. Coś, co było jak Boże Narodzenie w lecie, co teraz owa banda lansowanych medialnie baranów z różnych politycznych opcji, którzy zasmradzają mi rzeczywistość, chce ubrudzić szambem i zawłaszczyć. Dlatego ta książka na pewno nie będzie o nich. Nie będzie o politykach. Mam ich w dupie".

Jak widać, książka utrzymana jest w mocnym tonie. Korwin-Piotrowska nie przebiera w słownictwie. Dane zjawiska opisuje z entuzjazmem, ekspresją i dobitnie. Jeśli coś jej się nie podoba, mówi o tym głośno i wyraźnie. Udowadnia, że polski czytelnik, widz, obserwator show biznesu, nie jest kretynem, pomimo, iż za takiego uchodzi w świecie mediów. Pokazuje nasz rodzimy "szołbiznes" na przestrzeni tych dwudziestu pięciu lat i to, że coraz mniej w nim jest rzeczy mądrych i wartościowych za to coraz więcej głupoty, silikonu i lania wody. Ale jest też sporo momentów, gdzie wyraża szacunek do danych osób, filmów czy zespołów. Omawia najważniejsze wydarzenia kulturalne, filmy i muzykę w danym roku. Co dla mnie jest najważniejsze - nie narzuca bezpodstawnie swojego zdania, ale każdą swoją tezę podpiera mocnymi argumentami. Pokazuje również przemianę Polaków pod względem sposobu ubierania się czy zachowania. W końcu "staliśmy się światowi". Książka ma 800 stron. Niejednego by przeraziła ta ilość, ale powiadam Wam, nie lękajcie się. Czyta się to szybko, niejednokrotnie dochodząc do wniosku, że "to były super czasy". Szczególnie polecam ją tym, którzy mają więcej niż te 25 lat i o wielu rzeczach chcą sobie przypomnieć. Jednak pozycja ta może też być traktowana jako swoista encyklopedia polskiego show biznesu oraz leksykon dla młodzieży, która zupełnie nie rozumie rozczarowania rodziców teraźniejszością. Osobiście czytając to przypominałam sobie, jakie to były cudne czasy, pomimo, że zaczynają się jeszcze w momencie mojego zamierzchłego dzieciństwa.

Myślę, że tę recenzję można zakończyć słowami autorki: "Pisząc tę książkę mam nieodparte wrażenie, że robimy od lat wiele, by nie doceniać tego, co mamy. Że nasza kultura po '89 roku jest na co najmniej europejskim poziomie, że kurczę - trzeba się nią zacząć chwalić. Jest czym. Zacznijmy wreszcie to robić". Od siebie dorzucę jeszcze osobistą prośbę. Pani Karolino, poproszę o więcej takich książek!


poniedziałek, 9 czerwca 2014

RECENZJA: Katarzyna Michalak "Zacisze Gosi"

Czy ktokolwiek z nas, na co dzień, zadaje sobie pytanie, jak kruche jest nasze istnienie? Czy szczęśliwa przyszła mama może przypuszczać, że za moment będzie umierać wraz własnym dzieckiem? Czy wkraczająca w dorosłe życie kobieta, choć przez moment może przypuszczać, że własną matkę widzi po raz ostatni, ale po raz pierwszy zobaczy ojca? Czy ktoś, kto nigdy nie skalał się pracą może przypuszczać, że już niedługo będzie prezesem dużej firmy? Gdzie w tym wszystkim jest miłość? Ile dla nas znaczy prawdziwa przyjaźń? To pytania, nad którymi raczej się nie zastanawiamy, dopóki one w jakiś sposób nas nie dotkną. Bohaterzy książki Katarzyny Michalak stanęli właśnie przed takimi dylematami

Młodziutkiej Kamili Nadworskiej z dnia na dzień życie przewróciło się do góry nogami. Po kłótni z matką wybiegła z domu i ... to był ostatni raz, kiedy ją widziała. Do tego wiadomość o wypadku, w którym stracił wzrok jej narzeczony, wrogo nastawiona przyszła teściowa oraz przyjaciółka, która po traumie, jaką przeżyła bardzo jej potrzebuje, sprawia, że z cichej, "przepraszającej że żyje" dziewczyny w momencie zmieniła się w hardą kobietę, która z całych sił walczy o to, co dla niej najważniejsze - miłość narzeczonego i życie przyjaciółki. W tym wszystkim pomaga jej Jakub, którego perypetie miłosne są równie pokręcone, aż w końcu okaże się, że Kamila, którą się interesował okaże się ... z resztą sami przeczytajcie, bo warto!

Książka Katarzyny Michalak idealnie pokazuje, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywają bliscy nam ludzie. Że choćbyśmy nie mieli co włożyć do garnka a po zakupy nie możemy wyjść z różnych powodów, gdyby trauma nie pozwalała nam spojrzeć na obcego człowieka a pogoda sprawiała, że dostajemy spazmów i tracimy przytomność ze zdenerwowania - są tacy, którzy pomimo własnych spraw i zawirowań mogą nam pomóc choćby dobrym słowem czy czułym gestem. Że jeśli trapią nas problemy dnia codziennego, nie możemy przechodzić obok innych obojętnie, myśląc, że pomoże im ktoś inny. 

"Zacisze Gosi" to kolejna - po bestsellerowym "Ogrodzie Kamili" - powieść autorki, którą pokochały polskie czytelniczki. Kilka miesięcy temu po raz pierwszy sięgnęłam po nic mi nie mówiący tytuł "W imię miłości" i zakochałam się. W stylu pisania, który sprawia, że książkę czyta się z zaciekawieniem i ciężko jest ją odstawić, obiecując sobie "jeszcze tylko jeden rozdział". W fabule, która sprawia, że czytelnik już myśli, że nic więcej "ich" spotkać nie może, a jednak okazuje się zupełnie inaczej. Ale autorka porusza dla mnie jeszcze jedną ważną kwestię. Wielu pisarzy czy pisarek skupia się na miłości, a mało kto pamięta, jak ważna jest w życiu przyjaźń. Cieszę się, że ktoś i ten wątek zaczął poruszać, bo już bałam się, że w swojej opinii jestem osamotniona, ale ufff - całe szczęście tak nie jest;) 

Książkę tą powinien przeczytać każdy. Nastolatek, gdyż może nauczyć się jakie wartości w życiu mają prawdziwy sens. Kobiety w wielu sytuacjach mogą odnaleźć cząstkę swojego życia oraz charakteru a mężczyźni w końcu mogą poznać kobiece rozumowanie;)


czwartek, 22 maja 2014

RECENZJA: Katarzyna Grochola "Zagubione Niebo"

Czym kieruję się wybierając daną książkę? Przede wszystkim pierwszą stroną tekstu. Na co w ogóle nie zwracam uwagi w prozie? Na spis treści. No bo przecież jeśli jest, to dotyczy tylko rozdziałów, a po co mam szukać, na której stronie zaczyna się rozdział trzynasty, skoro nie przeczytałam wcześniejszych... No cóż. Moje myślenie mnie zgubiło. Sięgnęłam po książkę „Zagubione Niebo” Katarzyny Grocholi...

Przyznam się bez bicia. Uwielbiam Panią Pani Kasiu. Jestem ogromną fanką „Nigdy w życiu” i zawsze śmieję się w tych samych momentach. Płakałam strasznie przy „Trzepocie skrzydeł”. Kibicowałam Jeremiaszowi w „Houston, mamy problem”, tym bardziej więc pobiegłam do EMPIKU gdy wyszła nowa książka. Po przeczytaniu pierwszej strony uznałam, że zapowiada się ona całkiem ciekawie, że jest w niej luz, szybko i przyjemnie będzie się ją czytało. Pełna pozytywnego podniecenia zaczęłam czytać jeszcze w autobusie (wiem, dziś nikt nie czyta w autobusie, ale ze mnie taki niemodny człowiek jest) i co? Emocje mnie opuściły wraz z zakończeniem pierwszej historii. Tak, ta książka, to zbiór piętnastu odrębnych historii, wyssanych całkowicie z kosmosu i oderwanych od rzeczywistości. Historii, o których poczytać można w prasie dla kobiet, która kosztuje niecałe 3 zł a nie 34. Historii niedokończonych. W których zabrakło teraźniejszości i przyszłości na rzecz rozmyślań o sprawach, które już się wydarzyły. I każda jedna o miłości kobiety do mężczyzny lub odwrotnie. Ale przede wszystkim zabrakło tam samej Kasi Grocholi, autorki prozy, znanej z niesamowitego poczucia humoru i lekkiego pióra. Brak ten wypełnia smutek, żal, życiowe rozterki i wieczne borykanie się z przeszłością.


Na spotkaniu autorskim, dotyczącym „Houston” zadałam Pani pytanie, co powiedziałaby bohaterom swoich książek, gdyby ich Pani spotkała i zaprosiła na kawę. Ja już wiem, co w takiej sytuacji powiedziałabym Pani: „Niestety, nie wiem, kto Pani podpowiedział taki styl pisania, ale powiesiłabym go za sznurówki, bo wydając ten kipiący smutkiem „roztwór” strzeliła sobie Pani w duży palec u stopy. Jednak mam nadzieję, że dalsze książki będą w „starym”, dobrym i lekkim stylu, bo po co zmieniać coś, co działa?”  

fot. FOTOKON